Tekst pogrubiony jest autorstwa fey - bo ona lubi się wszędzie wtrącać.
Jak zapewne wszyscy wiecie, a przynajmniej większość z was, niedługo zostanie wyemitowany serial oparty na serii książek Cassandry Clare. Jestem tym zachwycona, ponieważ zaraz po przeczytaniu "Darów Anioła", ogłoszono, że trwają prace nad serialem. Bardzo mnie ciekawi co z tego wyjdzie, bo same książki przypadły mi do gustu. Mogę wręcz powiedzieć, że przez pewien czas miałam na nie ogromną fazę.
Martwi mnie tylko to, że niektórzy fani wywołują niepotrzebną wojnę. Mianowicie: często można zauważyć kłótnie w komentarzach, czy na jakichś forach, o tym, która obsada jest lepsza - serialowa czy filmowa.
Jest to strasznie irytujące, ponieważ, po pierwsze, każdy ma swoje zdanie i może oceniać, jak mu się tylko podoba. Po drugie, przecież nikt jeszcze nie wie, jak swoją rolę spełnią aktorzy, którzy zagrają w Shadowhunters.
Jakie jest moje zdanie na ten temat?
Otóż, gdy oglądałam film, całkiem mi się spodobał. Ale było to jeszcze zanim przeczytałam książki. Czytając, zrozumiałam, że obie formy sporo się od siebie różnią, ale nie miałam nic przeciwko temu, ponieważ wiadomo, że nie zmieści się kilkuset stronicowej historii w półtora godzinnym filmie.
Warto też pokazać różnicę między adaptacją a ekranizacją.
Adaptacja to przeróbka danego utworu literackiego mająca na celu przystosowania go do potrzeb nowych odbiorców. Ekranizacja zaś to wierne przeniesienie książki na ekran.
"Dary Anioła: Miasto Kości" jest oczywiście adaptacją. A jak będzie z serialem? Zmiany na pewno się pojawią, ale to normalne przy tak rozbudowanej i wielowątkowej powieści. Poza tym nie przeginajmy i dajmy szansę każdej postaci, która się pojawi - mającej swoje miejsce w książce i wymyślonej na potrzeby serialu.
Co do aktorów, nie byli źli, chociaż stwierdziłam, że Jamie Campbell Bower nie jest w moim typie. Ale to moje zdanie i szanuję inne opinie na ten temat.
Wiele osób narzeka też na serialowego Jace'a - Dominica Sherwooda. Kompletnie nie rozumiem tych ubolewań. Jest kilka powodów:
- To, że nie wygląda jak niektóre z wyobrażeń Jace'a nie oznacza, że nie jest jak Jace. Serio. Jako przykład mogę podać film "Akademia Wampirów". Przyznaję, że nie jest on najwyższych lotów, ale postać grana przez Dominica - Christian Ozera - wyróżnia się na tle innych. Sarkastyczne poczucie humoru, umiejętności w walce czy nawet sama budowa ciała - idealna namiastka Jace'a. Czego chcieć więcej?
- Wspominałam o budowie ciała. I muszę zrobić to jeszcze raz, bo ciało Dominica jest 100% ciałem Nocnego Łowcy. Tak powinien wyglądać każdy szanujący się Nocny Łowca. Nie żartuję.
- Dwa powody mogą się wydawać niewystarczające, ale ja wiem swoje. Pan Sherwood jeszcze nas zaskoczy.
nephilimdaily.tumblr.com
Najbardziej w ekranizacji urzekł mnie Instytut. Był idealnie przedstawiony, a ogród wyglądał jak z bajki. Stele i znaki też były całkiem spoko ogarnięte.
A teraz serial.
Jak na razie, obsada (z wyglądu ;p) całkiem mi się podoba. Większości nie widziałam w innych filmach. Ale ci, których spotkałam już wcześniej, według mnie, dobrze odegrają swoją rolę.
Muszę się przyznać, że każdego dnia czekałam, aż ujawnią kolejnego aktora. Gdy zobaczyłam, kto ma zagrać Valentine'a, nie wiedziałam jak zareagować. Zaczęłam się szczerze śmiać, bo Alan kompletnie nie pasował mi wyglądem, ale przecież oglądałam
Reign, a tam był świetny. Też miał ciężki charakter i skomplikowaną osobowość. To mnie przekonało. ;P
Trudno oceniać aktorów, bo przecież jeszcze nie widzieliśmy ich gry aktorskiej w serialu. Lecz po zdjęciach z planu widać, że cała obsada na poważnie bierze sobie oczekiwania fanów. Widzieliśmy już próbę umiejętności Aleca, pokoje w Instytucie, Cichych Braci a nawet parę ujęć walk. To wygląda naprawdę obiecująco!
Wszystko to można zobaczyć na oficjalnym, serialowym Instagramie. Wystarczy wejść w TEN link.
Dodam jeszcze, że Kat ma świetny odcień włosów. Żeby nie było. Bo każdy ma swoje zdanie na ten temat xD To ja też się wypowiadam.
Co do zmian, które zostaną wprowadzone - cieszę się z tych, które opublikowano. Nie są jakieś diametralne, a wprowadzają trochę więcej sensu do całości. Poza tym, nad wszystkim czuwa sama autorka, więc wierzę, że wszystko jest w dobrych rękach i każda zmiana jest zmianą na lepsze.
Pamiętajmy też, że każdy serial czy film to wizja reżysera. My mamy swoje wyobrażenia po przeczytaniu danej książki, a producenci swoje. Niby proste, ale jednak często prowadzi to do sporów. A niby dlaczego? Przecież nie możemy powiedzieć, że czyjaś wizja jest gorsza. Jego wizja jest po prostu inna.
Na sam koniec, chciałybyśmy się dowiedzieć jakie jest wasze zdanie na ten temat. Wolicie "starą" czy "nową" obsadę? Czy też was denerwują teksty typu "Lily i tak była, jest i będzie lepsza"?